Zawsze szedłem swoją drogą. Wywiad z Markiem Piekarczykiem

Tekst ukazał się w tygodniku Tele Tydzień nr 46/2023
Trudno wyobrazić sobie bez niego polską scenę muzyczną. Wokalista kultowej grupy TSA oraz ceniony trener programów „The Voice of Poland” i „The Voice Senior” od lat nie zmienia wizerunku. Rockowy styl i długie włosy Marka Piekarczyka to znak jego niezależności. Nam m.in. powiedział, co jego zdaniem znaczy być dobrym człowiekiem…
Nie jest łatwo umówić się z Panem na wywiad. Jest Pan szalenie zajęty. Jestem pełna podziwu...
Tak, mam dużo pracy. Koncerty, programy telewizyjne i projekty, o których na razie nie mówię publicznie. Bardziej mnie jednak męczy mówienie o pracy niż sama praca (śmiech).
Ma Pan poczucie humoru?
Potrafię się jeszcze śmiać, przede wszystkim z siebie.
Podobno w „The Voice of Poland” ma Pan przydomek Marcus Piekarus. Dlaczego?
Nazwał mnie tak Baron, kiedy nazwałem go Baroncjuszem (śmiech).
Kto wygra „The Voice of Poland”?
Nie mam zielonego pojęcia i wcale o tym nie myślę. Tu ważniejsze jest to wszystko, co prowadzi do finału – ci wszyscy wspaniali wokaliści i piękne piosenki, rozmowy, przyjaźnie i uczta muzyczna, a także znakomita produkcja programu.
Dlaczego tak bardzo walczy Pan w programie o to, żeby młodzi ludzie śpiewali po polsku? Co złego jest w anglojęzycznych utworach?
Nie ma nic złego w dobrych anglojęzycznych utworach, ale śpiewając po polsku, polscy wykonawcy mają największą okazję być szczerymi i mogą pokazać swoją oryginalność. Hiszpanie, na przykład, najpiękniej śpiewają po hiszpańsku.
Co Pana najbardziej wzrusza w roli trenera?
Piękne, autentyczne i szczere wykonanie utworu.
A co najbardziej irytuje?
Popisywanie się wokalne, naśladowanie i udawanie kogoś innego, niż się jest.
Dlaczego tak bardzo upierał się Pan w młodości, by mieć długie włosy? To był bunt nastolatka czy coś więcej?
Długie włosy zapuściłem w 1968 roku, kiedy nasi żołnierze najechali na Czechosłowację z ruskim wojskiem. Czułem wstyd jako syn oficera Wojska Polskiego. Poza tym były demonstracje na uczelniach polskich i na paryskiej Sorbonie, tak zwane „zajścia marcowe”, a w Warszawie zaczęły się czystki usuwające z polskiej armii i nie tylko ludzi pochodzenia żydow
Pozostało 70% artykułu
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów tygodnika Tele Tydzień
PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH
- Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
- Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
- Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
- Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
- Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki
1.37 zł tygodniowo
Kup teraz