Przejdź do zawartości

Trzeba sobie pozwolić na szczęście. Wywiad z Magdaleną Boczarską

Rozmawiała: Beata Nowicka, zdjęcie: Aleksandra Zaborowska

Data publikacji: 02.07.2026

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 8/2026

Wzięła udział w telewizyjnym show, żeby wejść na nowy grunt, poczuć moc. Nie przypuszczała, że program rozrywkowy może mieć wpływ na życie dojrzałej kobiety. Tak się stało. - Taniec ujawnia prawdę o człowieku – mówi. Jaka jest prawda o Magdzie? Długo ukrywała się za rolami, kontrolowała emocje. W nowym wcieleniu odważyła się być sobą bardziej, niż być aktorką.

Przychodziła na plan filmowy z połamanymi żebrami, z połamanym sercem i grała. Tak było, gdy kręciła W ukryciu. Lata temu przyznała: „Rozwód rodziców wyzwolił we mnie instynkt walki, przetrwania, który jest ważnym elementem mojego życia i kariery”. Dzięki rolom Kamili w Różyczce i Michaliny Wisłockiej w Sztuce kochania Magdalena Boczarska weszła do aktorskiej ligi mistrzów. Utrzymała się tam po kolejnych: w Pod powierzchnią, Piłsudskim, Królu, Zachowaj spokój. Nie sprzedała duszy filmowi, z partnerem Mateuszem Banasiukiem są czułymi rodzicami ośmioletniego Henryka. Jest też sport, który trzyma ją w pionie. Fizycznym i emocjonalnym.

Twój Styl: Nie poznałam cię w pierwszej chwili... Mówią, że program, w którym wystąpiłaś, to fizyczne i psychiczne wyzwanie. Masz po nim chorofobię, organiczną niechęć do tańca?

Magdalena Boczarska: Przeciwnie. Mam do niego stosunek miłosny. Gdyby pół roku temu ktoś powiedział, że Taniec z Gwiazdami otworzy nowy rozdział w moim życiu, nie uwierzyłabym. A jednak... Jeden z producentów powiedział, że byłam rekordzistką odmawiania udziału w tym programie. Przez lata oglądałam tańczące koleżanki i kolegów, ale żeby samej wystąpić? Nigdy w życiu! Przychodzi jednak moment, że masz ochotę zrobić coś szalonego, innego. O co nikt cię nie podejrzewa.

…nawet ty sama.

Znalazłam się w takim miejscu, że musiałam wyjść ze strefy komfortu, potrzebowałam zmiany. Intuicja podpowiadała, że program mi w tym pomoże, czułam jednak wewnętrzny opór. Wiedziałam, że środowisko filmowe nie będzie tego dobrze postrzegało.

No tak: Wisłocka, Różyczka, Ryfka, Maria Piłsudska… A jednak nie posłuchałaś „środowiska”, tylko siebie.

Także mojego Mateusza i menedżerki, którzy byli fanami tego pomysłu. Czasem potrzebujesz impulsu, gdy chcesz coś zrobić, ale się boisz. I ja ten impuls od nich dostałam. Więc z duszą na ramieniu i świadomością ryzyka, „co pomyślą inni”, powiedziałam „tak”. Nie miałam pojęcia, jaka jestem w tańcu, czy się ośmieszę? Czy dam radę fizycznie, psychicznie? Dużo niewiadomych i ogromna presja, którą sama na sobie wywierałam. Gdy o tym mówię, wciąż się wzruszam. Jakiś czas temu poczułam, że aktorstwo przestało mnie rozpalać, dodawać skrzydeł. Uwielbiam ten zawód, ale bywa tak samo piękny jak okrutny. Piękny, gdy mamy szczęście do fantastycznych ról, reżyserzy i producenci widzą nas w swoich filmach, publiczność wychodzi z kina wzruszona, gdy spływają słowa uznania. A okrutny, bo po wzlotach przychodzą upadki, po euforii – często stagnacja. Po tylu latach ciągle nie jestem odporna na krytykę, na wątpliwości. Spodobam się publiczności czy nie? Moja praca jest komuś potrzebna czy bezużyteczna?

W programie na żywo byłaś wystawiona na bezlitosną ocenę.

I bałam się tego jak nie wiem co. W kinie i teatrze mogę ukryć się za rolą. Mogę zbrzydnąć, przytyć, postarzeć się, płakać, histeryzować, mylić się, być wulgarna, cyniczna, odpychająca, ale to nie jestem ja, tylko postać, którą gram. W programie tańczyłam po prostu ja, wystawiona na widok publiczny i ocenę. Ogromne znaczenie ma to, z kim tańczysz, kto taniec przed tobą odkrywa. Miałam wielkie szczęście, że trafiłam na Jacka Jeschke, który po tym wszystkim stał się przyjacielem. Trzy miesiące, wiele godzin dziennie razem. Gdyby nie Jacek, nie osiągnęłabym tak wysokiego poziomu w tańcu. Zapewniał mi komfort psychiczny w trudnych momentach, a było ich naprawdę dużo. Jacek jest ciepły, empatyczny, mądry, zabawny. Jego

Pozostało 70% artykułu

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Twój Styl

PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH

  • Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
  • Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
  • Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
  • Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
  • Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki

4.9 zł miesięcznie

Kup teraz

Masz już wykupioną subskrypcję?

Zaloguj się