Przejdź do zawartości

Trzeba odwagi, Żeby Być Sobą. Wywiad z Anną Lewandowską

Rozmawiała: Joanna Lorynowicz, zdjęcie: Mateusz Stankiewicz/Feed Me Lab

Data publikacji: 12.01.2026

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 2/2026

Żona sławnego piłkarza? Tak, ale nie tylko. Anna Lewandowska nie zapomniała, że jest mistrzynią z apetytem na dalsze sukcesy. Kobietą, która chce realizować marzenia, być doceniana, a czasem błyszczeć. Nabrała pewności siebie, śmielej wyraża własne zdanie. W domu, w pracy, w życiu.

Codzienność nie jest dla niej serią spontanicznych zdarzeń, lecz scenariuszem rozpisanym godzina po godzinie. Do Polski wpada na kilka dni, ma tu obowiązki zawodowe, zawsze jednak znajduje czas dla rodziny i przyjaciół. Na sesję okładkową przyjechała z młodszą córką Laurą. Dla pięciolatki liczy się każda chwila spędzona z mamą. Ale plan fotograficzny nie zmienił się w przedszkole, bo Anna Lewandowska przyzwyczajona jest do sportowej dyscypliny i potrafi ją wprowadzić wszędzie. Wywiad? Odbędzie się online, gdy wróci do Barcelony, w Warszawie nie ma już czasu. Łączymy się o 9.15. Ania wstała o 6.40, zjadła śniadanie z mężem i córkami. Przed naszym spotkaniem zdążyła jeszcze wziąć udział w obradach kapituły nagród biznesowych Wektory. Nieoczekiwanie zaczynamy rozmowę od kwestii... parytetów. Nie jest najgorzej, na 13 osób przyznających wyróżnienia pięć to kobiety.

Twój STYL: Czujesz się pewnie, gdy spotykasz się z najlepszymi w Polsce przedsiębiorcami i radzicie, kogo nagrodzić?

Anna Lewandowska: Na początku myślałam: co ja tutaj robię? Nie miałam śmiałości zbyt wiele się odzywać. Ale przecież ktoś mnie do tej kapituły wybrał, docenił moją pracę.

Nie pomyślałaś, jak uczy reklama: „Jestem tego warta”? Mogłabyś, nie jesteś „paprotką”, typową żoną piłkarza, która ładnie z nim wygląda na zdjęciach z imprez. Przypominasz mi Victorię Beckham, chcesz się realizować, spełniać marzenia. Bardzo... feministyczna postawa.

Wczoraj byliśmy z Robertem na śniadaniu ze znajomymi – ona Polka, on Hiszpan. Rozmawialiśmy właśnie o feminizmie. U nas jest postrzegany inaczej niż w Hiszpanii, gdzie część kobiet się obraża, jeżeli facet np. otworzy im drzwi albo poda płaszcz. Ja to akceptuję, bo jestem przyzwyczajona do traktowania z szacunkiem i tego, że osobie słabszej fizycznie się pomaga. Analizowaliśmy, jak feminizm przejawia się na co dzień. W Polsce coraz częściej mówi się gościni, a nie gość. Mężczyźni tego nie rozumieją. Ale mam wrażenie, że my, kobiety, dzięki temu, że tyle się o tym mówi, zaczęłyśmy się jednoczyć.

Lubię feminatywy, język buduje świadomość. A feminizm ma rozmaite odcienie.

Bo kobiety są różne i to, jak realizują feministyczne hasła, jak je głoszą, zależy też od ich osobowości.

Przenieśliście się z Monachium do Barcelony, mówi się, że w Hiszpanii czas płynie wolniej, ale smakuje intensywniej. Odkryłaś ten smak?

Totalnie! To była zmiana o 180 stopni. Monachium to ordnung, chłód i zdystansowani ludzie. Barcelona – mañana, słońce i serdeczni, otwarci, spontaniczni mieszkańcy.

Co jest dla ciebie najtrudniejsze w przenoszeniu się z miejsca na miejsce?

Z przenosinami nabieramy wprawy: mieszkaliśmy w Polsce, w Niemczech, teraz w Hiszpanii. Za granicą jesteśmy od 17 lat, przyzwyczaiłam się. Ale przy dzieciach przeprowadzka to twardszy orzech do zgryzienia. Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. Jeśli mam wtedy obowiązki zawodowe, zostawiam ich na parę dni, robię, co muszę, i wracam odpoczywać. Zobaczymy, jak będzie kiedyś. Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia. I tak wszystko układam, żebym już teraz mogła to robić.

Na liście twoich wartości są przyjaźnie. Przeprowadzki nie przeszkodziły w utrzymywaniu kontaktu z bliskimi osobami w Polsce?

Mam od 20 lat pięć przyjaciółek, na które mogę liczyć: Ola, Sandra, Karina, Andzia i Natalia. Odległość nic nie zmieniła.

A pieniądze? One też mogą ludzi poróżnić i bywa, że psują relacje, zwłaszcza przy dużych d

Pozostało 70% artykułu

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Twój Styl

PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH

  • Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
  • Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
  • Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
  • Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
  • Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki

4.9 zł miesięcznie

Kup teraz

Masz już wykupioną subskrypcję?

Zaloguj się