Przejdź do zawartości

Ryzyko biorę na siebie. Wywiad z Zofią Wichłacz

Rozmawiała: Agnieszka Litorowicz-Siegert, zdjęcie: Aldona Karczmarczyk/VDA

Data publikacji: 10.04.2026

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 5/2026

Idzie drogą, którą sama wybrała. Debiutowała jako 19-latka, rok później w Berlinie zdobyła tytuł „gwiazdy jutra”, ale to jej nie uwiodło. Kariera? – Nie za wszelką cenę – mówi Zofia Wichłacz. Chce założyć rodzinę, dba o przyjaciół, rozwija pasje. Unika ścianek, nie ma Instagramu. Nie wszyscy muszą ją znać. Da się tak żyć w show-biznesie? Owszem.

Wystartowała wcześnie. Jako licealistka zagrała Melę w Moralności pani Dulskiej w Teatrze TV, później Biedronkę, bohaterkę Miasta 44. Był za to Orzeł w kategorii Odkrycie Roku i nagroda dla aktorki pierwszoplanowej w Gdyni. Później Zofia Wichłacz zagrała w Powidokach Wajdy, Pokocie Holland i Amoku Adamik. W filmach Macieja Sobieszczańskiego, Pawła Maślony, Jana Holoubka. Dużo, jak na dziewczynę bez szkoły filmowej. W Zimie pod znakiem wrony Kasi Adamik znów dostała trudne aktorskie zadanie. 

Twój STYL: W Zimie pod znakiem Wrony grasz Alinę, dwudziestolatkę zaangażowaną w walkę z komuną. Wyzwanie?

Zofia Wichłacz: Tak! Na casting zaproszono mnie, gdy byłam na początku studiów psychologicznych. Nie planowałam wtedy wiele pracować, ale sytuacja była wyjątkowa... Miałam zagrać doktorantkę psychiatrii – pewne role znajdują aktorów w odpowiednim momencie. Na zdjęciach próbnych odtwarzaliśmy kluczową dla mojej postaci scenę – Alina próbuje wyjaśnić brytyjskiej lekarce, Joan Andrews, o co chodzi ludziom walczącym w Polsce z komuną. Co to jest „wrona” (WRON), kim jest Jaruzelski itd. Joan wpada w kocioł stanu wojennego i nie ma zbyt wielu sojuszników oprócz Aliny, jest jej idolką. Ale okazuje się antypatyczna, Alina nazywa ją nawet „napuszoną pindą”. Spodobał mi się rozwój ich relacji – od tarć do głębokiego porozumienia. W kinie najbardziej interesuje mnie konfrontacja rozmaitych emocji, złożoność doświadczeń. Gdy widz mówi: „To o mnie” albo „też się tak kiedyś czułem”, widzę sens aktorstwa.

Nie doświadczyłaś tego, o czym opowiadasz widzom. Urodzona w roku 1995, nie widziałaś wojskowych transporterów pod banerem Czas apokalipsy na kinie Moskwa.

Dlatego musiałam przygotować tę rolę także pod kątem historycznym. Kilka lat temu w Los Angeles uczyłam się w  szkole aktorskiej Ivany Chubbuck, która stworzyła własną metodę pracy ze scenariuszem. W skrócie: budując rolę, należy zadać sobie możliwie dużo pytań: czego bohaterka chce od życia, jakie są jej motywacje, o co walczy i jak może wygrać, gdzie jest konflikt, jakie przeszkody stoją na jej drodze. Czytałam książki, oglądałam filmy, rozmawiałam z uczestnikami tamtych wydarzeń. Także z rodziną. Okazało się, że mama jako studentka angażowała się w działania opozycji. Opowiedziała mi historię o przewożeniu powielacza. Uratowali go z Politechniki Wrocławskiej, mieli dostarczyć do kryjówki pod miastem. Ulice obstawione, lepiej było jechać pociągiem, więc mama odwoziła kolegę i trefny towar na dworzec. Historia konspiracyjnego powielacza pojawia się także w filmie. Okruchy zdarzeń, opowieści – składałam to w całość. Wyobraźnia rzeczywiście się przydała.

Porozmawiajmy o niej. Jak widziałaś swoją przyszłość ponad 10 lat temu, kiedy za Miasto 44 dostałaś Orła, nagrodę, o jaką wielu twórców zabiega całe życie. Miałaś plan?

Miałam marzenie, żeby zostać aktorką, po prostu. Słyszałam, że ten zawód bywa niewdzięczny, ale to nie miało znaczenia. Chciałam grać, rozwijać się, spełniać. O kosztach, ryzyku, zasadach, na jakich działa filmowy świat, dowiedziałam się później. Dziś bym tę nastoletnią Zosię przytuliła, a potem dała kopniaka na szczęście: idź po swoje, ale uważaj. Bo nastolatki nie chcą być pouczane.

To „swoje” oznaczało nieoczekiwany zwrot akcji – zdałaś do warszawskiej Akademii Teatralnej i po pół roku powiedziałaś:

Pozostało 70% artykułu

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Twój Styl

PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH

  • Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
  • Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
  • Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
  • Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
  • Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki

4.9 zł miesięcznie

Kup teraz

Masz już wykupioną subskrypcję?

Zaloguj się