Nie lubię się bać. Wywiad z Karoliną Gruszką

Rozmawiała: Anita Zuchora, fotografował: Mateusz Stankiewicz/samesame.agency

Data publikacji: 22.06.2023

Nie lubię się bać. Wywiad z Karoliną Gruszką

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 7/2023

Robi swoje, żyje świadomie, mimo trudności nie traci optymizmu i jest gotowa działać
dla dobra innych. Karolina Gruszka, aktorka o zniewalającym uśmiechu, może być
nauczycielką pogody ducha.

PANI: Spotykamy się na chwilę przed twoim wyjazdem na Litwę. Grasz tam w filmie?

KAROLINA GRUSZKA: Dostałam propozy­cję udziału w filmie amerykańskiej reży­serki Roberty Grossman, kręconym na za­mówienie nowo powstającego na Litwie supernowoczesnego żydowskiego Lost Shtetl Museum. Film odtwarza życie w ży­dowskim sztetlu. Gram matkę żydowskiej rodziny, mówię w jidysz i po hebrajsku. Na planie przeżywam powrót do dzieciń­stwa. Kiedy miałam 11 lat, czyli byłam w wieku mojej córki Mai, uwielbiałam „Skrzypka na dachu”. Śpiewałam piosen­ki z musicalu w polskiej wersji. Zapomnia­łam o tym, a teraz znalazłam się w musica­lowej Anatewce.

To przyjemne przeżycie?

Film skupia się przede wszystkim na utra­conej unikalności tej kultury i to daje mi mnóstwo radości. Na planie jest wielu spe­cjalistów z Izraela i Stanów Zjednoczo­nych, którzy czuwają nad każdym szczegółem i wszystko tłumaczą. Z drugiej strony jest z nami świadomość masowych egzekucji dokonanych na litewskich Ży­dach, takie sceny też kręcimy, więc emo­cje bywają trudne. Film zostanie pokazany z okazji otwarcia muzeum, a potem będzie częścią stałej ekspozycji. Dla Litwinów powstanie tego muzeum to trudny i ważny krok. Mierzą się ze świadomością, że większość litewskich Żydów podczas woj­ny zostało zamordowanych przez samych Litwinów.

Praca na planie to okazja, żeby wyjechać z rodziną?

Taki mieliśmy plan, bo uwielbiamy Wilno i mamy tam przyjaciół, ale właśnie okaza­ło się, że udało się wykonać kolejny krok w realizacji naszego projektu pod nazwą Teal House, czyli Turkusowy Dom. Znaleź­liśmy idealne miejsce na naszą siedzibę w dużym domu z ogrodem na Saskiej Kę­pie. Wania zostaje w Warszawie, bo jest jeszcze mnóstwo do zrobienia przed ot­warciem.

Twój mąż, reżyser Iwan Wyrypajew, został właśnie zaocznie aresztowany przez moskiewski sąd i jest ścigany listem gończym. Jak sobie z tym radzicie?

Wania od dawna publicznie, zarówno w mediach polskich, jak i przede wszyst­kim w niezależnych mediach rosyjskich, krytykuje Putina, jego reżim i jednoznacz­nie opowiada się po stronie Ukrainy. W tej chwili rosyjskie służby bardzo aktywnie starają wyeliminować ze swojej przestrze­ni publicznej podobne głosy, ograniczyć ich wpływ, chociażby na rosyjską mło­dzież. Podejrzewaliśmy więc, że coś takie­go może się zdarzyć i wydawało nam się, że jesteśmy na to gotowi. W momencie, kiedy groźba 10 lat rosyjskiego więzienia stała się rzeczywistością, odczuliśmy to jako silną ingerencję w nasze poczucie bezpieczeń­stwa. Towarzyszą temu trudne, nieprzy­jemne emocje i cały szereg komplikujących funkcjonowanie ograniczeń, związanych choćby z przemieszczaniem się po świecie. Mamy świadomość, że wielu ludzi płaci za tę wojnę dużo wyższą cenę, więc staramy się skupiać na tym, co jest konstruktywne, czyli na działaniu naszej fundacji.

Czym ma być Turkusowy Dom, który two­rzycie w ramach waszej Fundacji Weda?

To będzie centrum integralnego rozwoju, miejsce, gdzie będzie można praktykować jogę i medytację, wziąć udział w warszta­tach, wykładach i spotkaniach z udziałem autorytetów z różnych dziedzin nauki, fi­lozofii, psychologii i sztuki. Naszym prio­rytetem jest praca z ukraińskimi uchodź­cami. Chcemy okazać im psychologiczne wsparcie, pomóc w mierzeniu się z dra­matycznymi wojennymi doświadczenia­mi. Będziemy działali także poprzez sztu­kę, bo to potrafimy najlepiej. Planujemy spektakle w różnych wersjach języko­wych, koncerty i wystawy. Jest szansa, że­by na mapie Warszawy powstało miejsce absolutnie wyjątkowe i bardzo potrzebne, ale żeby to wszystko mogło się udać, bar­dzo potrzebujemy finansowego wsparcia. Każda złotówka jest dla nas bezcenna.

Pomysł narodził się z potrzeby pomagania?

Kiedy nasza rzeczywistość zmieniła się w rzeczywistość wojenną, wokół nas po­jawiło się dużo osób, które przyjechały tu, uciekając przed wojną albo przed represja­mi autorytarnych reżimów Rosji czy Bia­łorusi. Wiele z nich to młodzi, aktywni, kreatywni ludzie. Przyjechali bez niczego - bez planów, czasem bez szansy na wyko­nywanie swojego zawodu czy zajmowania się swoją pasją. Oboje z Wanią uświadomi­liśmy sobie, jak ważne jest, żeby oni nie tylko znaleźli bezpieczne schronienie, ale żeby umożliwić im rozwój. Wania jest z pochodzenia Rosjaninem i dramaturgiem bardzo dobrze znanym nie tylko w Rosji, ale także w Białorusi i w Ukrainie. W śro­dowiskach artystycznych wszyscy wiedzą, że od lat mieszka w Warszawie, więc wielu znajomych i nie tylko, kiedy trafia do Pol­ski, uciekając przed wojną, pierwsze kroki kieruje do nas. Nie tylko chcą spotkać ko­goś, kogo jakoś znają, ale pytają nas, jak tutaj żyć.

Często osoby, które znalazły się w Polsce z konieczności, czekają na moment, kiedy będą mogły wrócić.

Myślę, że to naturalne zjawisko i rozu­miem je. Ale mam na co dzień do czynienia z tymi młodymi ludźmi i widzę, jak ważne jest, żeby tego czasu nie przeczekiwać, ale żeby aktywnie żyć, pracować z natłokiem trudnych emocji, zdobywać narzędzia które pomogą odzyskać psychiczną stabil­ność. Myślę o Teal House jako o miejscu, w którym wszyscy ci, którzy cierpią z po­wodu wojennych traum, którzy doświad­czyli agresji, przemocy przestaną się czuć tak samotni. Ważnym elementem naszej działalności będą zajęcia dla dzieci i mło­dzieży. I chciałabym, żeby przychodzili tam także warszawiacy. Planujemy też ka­wiarnię, w której będzie można się spotkać po zajęciach i trochę ze sobą pobyć, odpo­cząć. Marzy nam się, żeby to było takie miejsce mocy i pozytywnej energii. Dom przyjaźni dla nas wszystkich.

Zagrałaś ostatnio w filmie „Wyrwa” Bartosza Konopki. Twoja bohaterka Janina/Nina Tomska, uciekając od

Pozostało 70% artykułu

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Pani

PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH

  • Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
  • Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
  • Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
  • Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
  • Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki

4.9 zł miesięcznie

Kup teraz
Pani

Masz już wykupioną subskrypcję?

Zaloguj się