Najwyżej zmoknę. Wywiad z Margaret
Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 6/2026
Niektórzy muszą się zatrzymać, by odzyskać siłę. Tak było z nią. Wokalistka Margaret, a właściwie Małgorzata Jamroży. Odniosła sukces, ale cena była za wysoka. Depresja, zmęczenie, stres przerosły młodą artystkę. Wycofała się, wyjechała z Warszawy. I to był dobry ruch. Wróciła z pozytywnym nastawieniem do życia, pisze nowe piosenki, odważnie stawia granice. Ma 34 lata, dziś jej uśmiech jest prawdziwy.
14 lat temu, teledysk Thank You Very Much. Delikatnie umalowana blondynka w legginsach w kropki bawi się na przyjęciu. Piosenka staje się hitem, Margaret zachwyca głosem i dobrą angielszczyzną. Córka nauczycieli, wychowana na Pomorzu, po kilku klasach szkoły muzycznej. Karierę robi w mig, kobiety ją lubią, bo mówi w ich imieniu. Czas na puentę – w projekcie Tripolar, na trzech minialbumach: Body – Voice – Mind, Margaret sumuje swoje doświadczenia. Czasem trudne. Spotykamy się w kawiarni. Ona świetnie ubrana, ściąga spojrzenia, odpowiada uśmiechem. W rozmowie okaże się refleksyjna i dojrzała. Kilka razy zamilknie, żeby powstrzymać wzruszenie.
Twój STYL: Przesłuchałam Body. Pierwsza myśl: emocjonalne teksty napisała świadoma siebie kobieta.
Margaret: Mam nadzieję, że taka jestem. Dobrze, że używasz słowa „świadoma”. Wcześniej, odsłaniając w piosenkach swoje wrażliwe strony, nie brałam pod uwagę kosztów. „Po ciemku lgnę do świec jak naćpana ćma. Jedyne szczęście, jakie dziś znam, to to na receptę” – śpiewałam w utworze Xanax. Wyszła płyta, zaczęły się wywiady i musiałam tłumaczyć, co mi jest, skąd te słowa. Pojawili się interpretatorzy mojego życia, komentarze w sieci. Był moment, że mnie to przytłoczyło. Przechodziłam różne stany psychiczne i szczerze o tym pisałam, „kawa na ławę”. Teraz w tekstach jest dużo moich spostrzeżeń, emocji i uczuć, natomiast te historie nie są streszczeniem mojego życia – to forma ochrony siebie.
Są tam tematy uniwersalne. Na Body śpiewasz o akceptacji wyglądu, a na koncertach towarzyszą ci nieidealne tancerki. To opowieść o ciałopozytywności?
Super, że wspomniałaś o tancerkach, bo taniec to duża część mnie. Podczas premiery epki (minialbumu) Body wraz z dziewczynami dałyśmy 15-minutowe show, pokazałam na nim świat wizualny i kierunek artystyczny nowej płyty – dziękuję firmie kosmetycznej Matrix, która była mecenasem tego wydarzenia. Czy to opowieść o ciałopozytywności? Zależy mi na podkreślaniu, że ciało trzeba akceptować, ale też o nie dbać, żeby było zdrowe, by dobrze się w nim czuć. Szukam w tym równowagi. Pokazuję się bez makijażu, mówię o swoich wadach. Z drugiej strony staram się dbać o kondycję. Na Body jest też poważniejszy przekaz. Płytę otwiera singiel Let You Talk About It. W tekście podkreślam: to ja decyduję, co można powiedzieć i napisać o moim ciele, ja na to pozwalam. Kobiety są wciąż pod lupą, oceniane, a ja mówię: teraz pokażę wam mój tyłek, bo jest fajny, lubię go, bo tak chcę. I demonstruję go w teledysku z własnej woli, na moich zasadach. W ten sposób, także prywatnie, zmieniam swoją relację z ciałem. Przez lata ona nie istniała. Liczył się mózg, który zawiadywał życiem, ciało porzuciłam. Więc akceptacja, o której śpiewam, nie bierze się z tego, że ją czuję, tylko że o nią walczę , to jest proces, droga. Po długim braku kontaktu z ciałem idę dalej, wręcz je gloryfikuję.
Z czego wynikał ten brak?
To historia smutna i trudna – choć okazuje się ważna w zrozumieniu całego obrazka. Jako dziewczynka padłam ofiarą przemocy seksualnej. Po tym doświadczeniu relacja z ciałem, próba kontaktu i zaprzyjaźnienia się z nim stała się i jest do dziś moją główną rozkminą. Moje ciało, żeby przetrwać, musiało wyprzeć to, co się stało, w jakimś sensie przestać istnieć. Całą siebie przeniosłam do głowy, ponieważ nad tym miejscem miałam kontrolę, nikt mi jej nie odebrał. Stąd taniec – ruch połączony z muzyką, która od zawsze była moją bezpieczną przestrzenią. Taniec pomaga mi odzyskać kontakt z ciałem.
Wyobrażam sobie, że gdy dziewczynka niesie w sobie taką traumę, musi się czuć potwornie.
Samotna, bezradna. Pamiętam, jak siadałam przed telewizorem i przełączałam stacje w nadziei, że znajdę program, w którym jakaś artystka wyzna, że przeszła przez to samo co ja, a jednak dzisiaj jest na szczycie, dała radę. „Ty też dasz” – potrzebow
Pozostało 70% artykułu
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Twój Styl
PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH
- Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
- Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
- Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
- Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
- Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki
4.9 zł miesięcznie
Kup teraz