Lepiej się żyje, gdy nie udajesz. Wywiad z Katarzyną Żak
Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 1/2026
Na festiwalu w Opolu śpiewała Bo jeśli miłość ma kres z pewnością siebie kobiety dojrzałej i werwą dwudziestolatki. Zgarnęła nagrodę publiczności. Los nie zawsze był dla Katarzyny Żak tak dobry jak opolscy widzowie. Nauczył ją, że nie warto na szczęście czekać, lepiej je sobie zrobić. I kochać życie jak w przebojowym refrenie: „I wzdłuż, i wszerz. Pomimo albo gdyż”.
Gra w świątecznej komedii Piernikowe serce, wcześniej w gangsterskim filmie Druga Furioza. W Teatrze Komedia bawi publiczność w spektaklu Jak się starzeć bez godności. I jeździ po Polsce z koncertem Bo jeśli miłość ma kres, na którym można się przekonać, jak dobrą jest wokalistką. Córki Zuzanna i Aleksandra dorosły, wyfrunęły z domu. Mąż, Cezary Żak, od 40 lat ten sam. Mała stabilizacja? Nie. Dobre życie, na które długo pracowała.
Twój Styl: „Nie bierzcie życia zbyt poważnie. I tak nie wyjdziecie z niego żywi”, ostrzegał Woody Allen. Co czujesz, wiedząc, że jesteśmy tu tylko na chwilę?
Katarzyna Żak: Ta myśl powoduje, że daję sobie przyzwolenie na oddech. Na błąd, na śmiech w złym momencie, na nieidealność. I nie tłumaczę się z tego. Kiedyś chciałam wszystko robić dobrze, tak jak wypada, z uśmiechem. Dziś wiem, że życie nie jest projektem do wykonania, tylko czasoprzestrzenią, w której odkrywasz siebie i uczysz się być prawdziwa. Nie chodzi o perfekcję, lecz o wyrozumiałość wobec własnych potknięć. Oraz siłę i odwagę, by po każdym pójść dalej. To nie egzamin, raczej doświadczenie.
Udaje się lepiej, gdy nie boisz się pomyłek?
Długo żyłam w lęku przed błędem, nawet w drobnych sprawach. Spojrzałam na piękne buty w sklepowej witrynie, a jakiś głos mówił: „Może za drogie? Nie kupuj, znajdziesz tańsze”. Tak wybierałam – bezpiecznie, rozsądnie, ale nie to, czego pragnęłam. Zadowalałam się skromniejszą wersją marzeń, byle nie ryzykować. A dobre życie wymaga odwagi. Każda decyzja to skok na główkę, nie wiesz, jak się skończy, ale jeśli zostaniesz na brzegu, nie zobaczysz, co jest pod wodą. Lęk przed błędami nie wziął się znikąd, wyrosłam w domu, gdzie zdanie „W życiu nic nie przychodzi łatwo” słyszałam tyle razy, że stało się częścią mnie. Gdy wchodzisz w dorosłość, mając takie motto, grasz ostrożnie. Długo żyłam w oczekiwaniu na porażkę.
Może to sprawia, że gdy przyszły, bolały mniej?
Jednak bolały, ale dzisiaj wiem, że są częścią naszej drogi. Trzeba się przewrócić, by zrozumieć, jak bardzo chcesz wstać. Zauważyłam, że wdzięczność często przychodzi dopiero po potknięciach, gdy przestajesz wyłącznie wymagać od losu, a zaczynasz go doceniać za to, co ci dał. Znam ludzi, którym życie płynie lekko, prosto, gładko. U mnie było inaczej, ale dlatego wiem, że szczęście nie spada z nieba. Należy je sobie zbudować cegła po cegle.
Kiedy poczułaś, że musisz o nie zadbać sama, bo inaczej go nie będzie?
Gdy przeprowadziliśmy się z mężem (aktor, Cezary Żak) z Wrocławia do Warszawy. Myślałam, że robię krok w przód, a wpadłam w czarną dziurę. Zostawiłam za sobą dom, przyjaciół, przyjazny świat. W nowym miejscu nie miałam nikogo, nie było pracy, pieniędzy ani planu. Czułam się, jakbym zniknęła z mapy świata. Pamiętam, jak Cezary powiedział: „Poczekajmy pół roku. Jeśli nic się nie zmieni, wrócimy”. Zaufałam, choć byłam przerażona i bezsilna. Chwytaliśmy się każdej pracy, on sprzedawał polisy na życie, grał w reklamach. Ja prowadziłam zajęcia teatralne, byle się utrzymać. Aż przyszły propozycje aktorskie. Spłaciliśmy długi. Wzięliśmy oddech. Zrozumiałam, że dobre życie nie wydarza się samo. Budujemy je codziennie, również wtedy, gdy trzeba zacisnąć zęby, żeby wstać z łóżka i działać. Dziś, gdy budzik dzwoni o piątej rano, nie narzekam. Myślę: „Super, mam pracę, idę na plan, będę grać w filmie”. Wiem, że to nie jest dane raz na zawsze, i czuję wdzięczność, że mnie chcą. Dlatego gdy pytasz o dobre życie, myślę: to takie, w którym jesteś potrzebna choć jednej osobie.
Doszłaś do tej refleksji dzięki pracy nad sobą?
Długo byłam wobec siebie bezlitosna, uważałam, że nie jestem dość szczupła, ładna, mądra. Patrzyłam na koleżanki, zawsze o krok przede mną, i chciałam udowodnić, że potrafię być jak one, że zasługuję, że się nadaję. Wciąż miałam wrażenie, że coś mnie omija, kolejna rola, reklama, okładka w dobrym piśmie. Już wiem, że do mnie szczęście nie przychodzi z zewnątrz. Nie dają go premiery, nagrody, wywiady, ale prawdziwe życie. Bez reflektorów, bez oklasków. Ja mam do kogo wracać, kogo kochać i z kim się sprze
Pozostało 70% artykułu
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Twój Styl
PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH
- Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
- Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
- Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
- Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
- Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki
4.9 zł miesięcznie
Kup teraz