Jola Słoma-Trymbulak i Mirek Trymbulak | Miłość w Wenecji
Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 9/2026
Gdy się spotkali, ona miała za sobą małżeństwo. On, 12 lat młodszy, nie skończył jeszcze liceum. 34 lata później Jola Słoma-Trymbulak i Mirek Trymbulak wciąż są razem. I to w Wenecji!
JOLA SŁOMA-TRYMBULAK - projektantka mody, biżuterii, autorka książek kulinarnych. Kiedyś wokalistka rockowa, występowała i tworzyła popularny na początku lat 90. Program „Lalamido”. Wraz z mężem prowadzą markę niesztampowej biżuterii SOUL BIJOU. Tworzyli też popularne programy telewizyjne na kanale Kuchnia + „Atelier smaku”.
Od ponad 34 lat czujemy, że jesteśmy po tej samej stronie według rzymskiej zasady: „Gdzie ty, Kajus, tam ja, Kaja”. Mamy w sobie zgodę na to, że jesteśmy razem, bez tego młodzieńczego: „Jak ci się nie podoba, to się rozchodzimy…”. Nauczyliśmy się siebie nawzajem, ale nie próbujemy zmieniać się na siłę. Na początku wad się nie widzi, potem się z nimi walczy, a później przychodzi taki moment, że się je akceptuje i oswaja. To trudne, ale bywa jednocześnie siłą i my jesteśmy właśnie na tym etapie.
Gdy się poznaliśmy, Mirek miał 18, ja 30 lat, ale od początku był odpowiedzialny, i to się nie zmieniło. Teraz uczy się odpuszczać, odpoczywać, mniej pędzić. Oczywiście, że w naszym życiu bywały kryzysy, tylko my nie mamy cichych dni. Czasem się kłócimy, ale to krótkie, intensywne, oczyszczające burze. Kiedyś obrażałam się, rzucałam półsłówka, Mirek mnie tego oduczył. Powiedział: „Jeśli nie powiesz, o co ci chodzi, masz stuprocentową pewność, że nic się nie zmieni. Jeśli powiesz, jest szansa, że uzyskasz to, czego chciałaś”. Zrozumiałam. Wiem, że kiedy fuka, może być zmęczony. On z kolei rozumie, że gdy marudzę, schodzi ze mnie stres.
Wenecja nie jest dla nas ani przypadkiem, ani kaprysem. Przewijała się w naszej historii od początku, tylko dojrzeliśmy do tego, żeby tu naprawdę być. Możemy się rozwijać, bo dzieje się tak wiele rzeczy, które inspirują nas zawodowo i artystycznie. W Wenecji nie ma dnia bez wernisaży, spotkań, dni, kiedy nie można wejść do pracowni artystów i rzemieślników. Na początku chłonęliśmy to jak szaleni. Teraz wybieramy to, co jest dla nas ważne zawodowo, bo nie da się utrzymać takiego tempa. Robimy wystawy, współpracujemy z Gdańskiem, promujemy bursztyn. Powołaliśmy Fundację La Via dell’Ambra, która ma łączyć środowiska artystyczne, budować most między miejscami, kulturami, twórcami. Chcemy pokazywać, że sztuka nie ma granic, że warto się wymieniać, inspirować, uczyć od siebie nawzajem. To otwieranie kolejnych dróg, jednak nie da się być „pomiędzy” bez końca. Dlatego przesuwamy ciężar w stronę sztuki i biżuterii, bo to jest kierunek, który nas teraz najbardziej pociąga. Od półtora roku mamy tu studio i apartament Ponte de le Erbe, który urządziliśmy na wynajem. Wciąż jesteśmy jedną nogą w Trójmieście, ale gdy sprzedamy dom w Orłowie, przeniesiemy się na stałe. Wcześniej funkcjonowaliśmy na walizkach, wynajmowaliśmy rożne apartamenty. W pewnym momencie poczułam, że potrzebuję swojego kawałka przestrzeni. Zaczęło się niewinnie od oglądania witryn biur nieruchomości. Mirek od razu powiedział: „Przecież to nierealne”. Ale ja chciałam chociaż zobaczyć, i to był błąd. Przy Mirku nie wolno głośno mówić, że czegoś się chce. On natychmiast zaczyna myśleć, jak to zrobić. To, co było myślą, zaczyna być projektem, a za chwilę - rzeczywistością. Ale może dlatego to działa - ja się waham i analizuję, a on przekuwa marzenia w konkret. Jestem refleksyjna, buduję w głowie rożne scenariusze. Mirek dział
Pozostało 70% artykułu
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Pani
PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH
- Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
- Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
- Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
- Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
- Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki
4.9 zł miesięcznie
Kup teraz