Dominika Bednarczyk-Krzyżowska i Radosław Krzyżowski | Powtórki nie będzie
Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 4/2026
Dominika Bednarczyk-Krzyżowska i Radosław Krzyżowski to para aktorska związana z dwoma najlepszymi krakowskimi teatrami. Od lat uczą się miłości w zawodzie, który wymaga całkowitego oddania. Wybierają siebie, mimo że teatr zawsze jest obok.
DOMINIKA BEDNARCZYK-KRZYŻOWSKA – absolwentka PWST w Krakowie. Od 1996 roku związana jest z Teatrem im. Juliusza Słowackiego. Zdobyła wiele nagród, a ostatnio za rolę Konrada w głośnej inscenizacji „Dziadów” Mai Kleczewskiej została laureatką Nagrody Kulturalnej Onetu i Miasta Krakowa O!Lśnienia. Gra w filmach i serialach, m.in. w „Informacji zwrotnej”. Wspólnie z mężem stworzyła słuchowisko radiowe „Chronologia wody”. Mama Kai, studentki drugiego roku AST.
Do egzaminu na Wydział Aktorski w Krakowskiej Akademii Teatralnej przygotowywała mnie profesor Alicja Sławecka, nauczycielka impostacji głosu. Kiedyś zaprosiła mnie na zajęcia, abym powiedziała tekst studentom. Zauważyłam wtedy ciemnowłosego, wysokiego chłopaka. Potem, gdy już się dostałam na studia, na pierwszym roku mieliśmy spotkanie ze starszymi rocznikami. Znów go wypatrzyłam i czułam, że coś mnie połączy z tym „gościem”. Widziałam Radka także podczas egzaminu z piosenki, miał fascynujący głęboki głos. Kiedyś siedziałam w akademickim bufecie, a on nagle zapytał: „A może pojechałabyś z nami do Cieszyna? Mamy zespół, jedziemy na koncert”. „Jasne”, rzuciłam. Kupiłam ich perkusiście pałki, bo nie miał, a na podroż słodycze, owoce. Śmieję się, że to była spora, ale dobra inwestycja.
Od tego czasu zaczęliśmy się spotykać, a na pierwszą randkę ambitnie zaprosił mnie na spektakl „Kalkwerk” w reżyserii Krystiana Lupy. To twórca, od którego później nauczyłam się niemal wszystkiego w zawodzie, ale wtedy mało co rozumiałam. Po kilku miesiącach wynajęliśmy z Radkiem mieszkanie i tak „skrobiemy rzepkę”od ponad 33 lat. Od samego początku dużo uczyliśmy się i pracowaliśmy, bo dla nas obojga teatr to wielka miłość i pasja. Zdarzały się momenty, kiedy widywaliśmy się tylko późnym wieczorem. Zawsze jednak organizowaliśmy życie tak, aby odrobić czas spędzony osobno.
Zawodowo bardzo się wspieramy. Wiele razy ocaliliśmy się nawzajem, szczególnie w sytuacjach, gdy któreś z nas miało pracy więcej lub mniej. Gdyby ktoś popatrzył na nas z boku, pewnie zastanawiałby się, jak to możliwe, że tyle lat jesteśmy razem. Radek to introwertyk, uczucia i myśli kryje głęboko, ja ekstrawertyczna, lubię wszystko przegadać. Jednak im jestem starsza, tym lepiej radzę sobie z emocjami. Podziwiam skupienie Radka, jego pracę nad rolą. Nauczyłam się nie ciągnąć go za język, nie dopytywać. Bardzo doceniam to, co przez ostatnie lata zrobił w Starym Teatrze. Przy wielu zmianach i burzach jego umiejętność rozmowy, konsolidacji zespołu, wyłączenie emocji, popatrzenia z boku były bardzo cenne. Lubię z nim rozmawiać o swojej pracy. Zawsze proszę, aby przychodził na moje próby generalne. Wiem, że to bywało dla niego męczące, bo ról, w które wchodziłam bardzo głęboko, miałam sporo.
Gdy urodziła się nasza córka Kaja, dziś dwudziestolatka, poukładała mi priorytety. Osadziłam się, pracowałam nad tym, żeby moje „wewnętrzne trzepotanie”nie wpływało na życie domowe. Przez rok byłam z Kają w domu, a Radek zaczął pracę w serialu „Na dobre i na złe”. Jestem wdzięczna Leśnej Górze, że zatrudniła doktora Sambora. To dało nam wtedy finansową stabilność, a mężowi dużą rozpoznawalność. Widzowie bardzo utożsamiają nas z granymi postaciami. Wielokrotnie na spacer
Pozostało 70% artykułu
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
Kup subskrypcję, aby mieć dostęp
do wszystkich artykułów miesięcznika Pani
PRENUMERATA AUTOODNAWIALNA WYDAŃ CYFROWYCH
- Wyjątkowa oferta cenowa tylko dla subskrybentów
- Dostęp przez przeglądarkę internetową lub dedykowaną aplikację
- Automatycznie odnawialne zamówienie bez dodatkowych procedur
- Możliwość rezygnacji z subskrypcji w dowolnym momencie
- Ulubione treści zawsze w zasięgu ręki
4.9 zł miesięcznie
Kup teraz